(anty)Defraudacje
Artykuły dotyczące przeciwdziałaniu defraudacjom i korupcji oraz opisujące je.

0 1494

Aż 51 zarzutów, w tym korupcji, przedstawiła prokuratura byłemu szefowi Instytutu Meteorologii – informuje w piątek „Rzeczpospolita”. Jego nielegalna działalność miała trwać prawie 10 lat, a jej skala zszokowała nawet śledczych.

Brał „dolę” za fikcyjne zatrudnienie, premie dla podwładnych, a z firmowej kasy opłacał prywatne wyjazdy i kupował drogi sprzęt fotograficzny, by móc uprawiać swoje hobby. Trwające dekadę pasmo nadużyć, jakich miał się dopuszczać Mieczysław O. jako dyrektor Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW), przerwali śledczy. „Rzeczpospolita” dotarła do szczegółów śledztwa w tej sprawie.

Kiedy rok temu O. trafił do aresztu, ciążyło na nim dziesięć zarzutów – dziś, jak podaje gazeta, ma kilkadziesiąt.

Mieczysławowi O. postawiliśmy 51 zarzutów, w tym korupcji, nadużycia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, oszustwa, przywłaszczenia mienia i fałszerstwa dokumentów

 mówi „Rzeczpospolitej” Michał Dziekański, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Mieczysław O. to doktor habilitowany, ekspert w zakresie inżynierii i ochrony środowiska, autor publikacji naukowych.

Sprawa ma szczególny wymiar – Mieczysław O. to doktor habilitowany, ekspert w zakresie inżynierii i ochrony środowiska, autor publikacji naukowych. Nadużyć miał się dopuszczać od 2005 do 2015 r., czyli prawie przez cały czas kierowania Instytutem. Ich skala szokuje nawet prowadzącego śledztwo.

 

1 1405
CBA zatrzymało kolejną osobę do sprawy korupcji w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. Przedsiębiorca za fikcyjne doradztwo i szkolenia był sowicie wynagradzany. Szkoda sądu sięga wielu milionów złotych.

Agenci CBA z Rzeszowa zatrzymali Jarosława B. – przedsiębiorcę z województwa mazowieckiego  działającego w branży doradztwa i organizacji szkoleń. W trakcie prowadzonego śledztwa ustalono, iż otrzymywał on fikcyjne zlecenia, za które Dyrektor Sądu Apelacyjnego w Krakowie Andrzej P. i podlegli mu pracownicy, w tym Główna Księgowa Sądu Marta K., wypłacali pieniądze. Zlecenia nie były realizowane, a wystawiane faktury poświadczały nieprawdę. Częścią uzyskanej nielegalnie gotówki biznesmen dzielił się z pracownikami Sądu.

Śledczy z CBA i prokuratorzy ustalili, że w tym wątku  kwota przywłaszczonych pieniędzy pozostających w dyspozycji sądu sięga co najmniej 9,5 miliona złotych.

Zatrzymany przez CBA trafi do Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, tam usłyszy zarzuty, między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej założonej i kierowanej przez Andrzeja P. – dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Dotychczas w sprawie zostało zatrzymanych przez CBA 7 osób, wobec wszystkich sąd zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania.

W połowie grudnia ubiegłego roku CBA zatrzymało do tej sprawy pięciu podejrzanych: Dyrektora i Główną Księgową Sądu Apelacyjnego w Krakowie, Dyrektora Centrum Zakupów dla Sądownictwa oraz dwóch biznesmenów, których firmy  miały wykonywać fikcyjne usługi na rzecz Sądu Apelacyjnego w Krakowie. W lutym CBA zatrzymało kolejne osoby do sprawy korupcji w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie, tym razem są to dwaj biznesmeni – informatycy. Za fikcyjne zlecenia na prace informatyczne i konsultingowe byli sowicie wynagradzani.

 

Komisja Europejska wezwała w środę Polskę do wdrożenia dyrektywy w sprawie ochrony osób zgłaszających przypadki nadużyć na rynku finansowym oraz dyrektywy dotyczącej badania sprawozdań finansowych.

Jeśli polskie władze nie podejmą działań w ciągu dwóch miesięcy, KE może skierować obie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Pierwsze upomnienie dotyczy przyjętej w 2015 roku dyrektywy wykonawczej dotyczącej zgłaszania właściwym organom rzeczywistych lub potencjalnych naruszeń rozporządzenia w sprawie nadużyć na rynku finansowym.

Komisja Europejska wezwała w środę Polskę do wdrożenia dyrektywy w sprawie ochrony osób zgłaszających przypadki nadużyć na rynku finansowym oraz dyrektywy dotyczącej badania sprawozdań finansowych.

Zobowiązuje państwa członkowskie UE do ustanowienia skutecznych mechanizmów umożliwiających zgłaszanie naruszeń. Zawiera przepisy chroniące osoby, które zgłaszają takie naruszenia i szczegółowo określa procedury ochrony takich osób. Przewiduje też rozwiązania dotyczące dalszych działań związanych ze zgłoszeniami przypadków nadużyć i ochroną danych osobowych.

Termin wdrożenia dyrektywy do prawa krajowego państw unijnych upłynął 3 lipca 2016 roku. Według KE, Polska nie dotrzymała tego terminu i w związku z tym we wrześniu 2016 roku otrzymała pierwsze upomnienie, w którym została wezwana do usunięcia uchybienia. W środę KE poinformowała, że „nie dysponuje wiedzą” na temat wdrożenia dyrektywy do polskich przepisów krajowych. Dlatego postanowiła wysłać do Polski drugie upomnienie w tej sprawie – uzasadnioną opinię, która jest drugim etapem postępowania o naruszenie unijnego prawa.

Takie same upomnienia otrzymały także Holandia, Hiszpania i Portugalia.

W środę Polska otrzymała też od KE uzasadnioną opinię w sprawie dyrektywy z 2014 roku, dotyczącej badania sprawozdań finansowych. Chodzi o przepisy, które określają kryteria zatwierdzania i rejestracji osób przeprowadzających audyt jednostek zainteresowania publicznego, wyprowadzają wymogi dotyczące niezależności, obiektywizmu i etyki zawodowej oraz ramy nadzoru nad takimi osobami.

Państwa UE miały wdrożyć dyrektywę do prawa krajowego do 17 czerwca 2016 roku. Według KE terminu tego nie dotrzymało sześć państw. Oprócz Polski są to: Chorwacja, Cypr, Estonia, Rumunia i Słowenia.

Czytaj (źródło) : >> rzeczpospolita.pl <<

 

 

0 1082

25 stycznia 2017 roku Transparency International opublikowała najnowszą edycję przygotowywanego corocznie Indeksu Percepcji Korupcji (Corruption Perception Index – CPI). W aktualnym zestawieniu Polska zajęła 29. miejsce, co oznacza awans o jedną pozycję w stosunku do poprzedniego roku.

Opracowywany ranking pokazuje poziom postrzegania korupcji w poszczególnych krajach. W najnowszym raporcie ewaluacji poddano 176 państw (w ubiegłym roku oceniano 168).

W tegorocznym zestawieniu Polska znalazła się na 29. miejscu, awansując tym samym o jedną pozycję w stosunku do poprzedniego roku.

W tegorocznym zestawieniu Polska znalazła się na 29. miejscu, awansując tym samym o jedną pozycję w stosunku do poprzedniego roku. Na 100 możliwych punktów – oznaczających najlepszy wynik, Polska uzyskała 62, utrzymując pod tym względem rezultat z ubiegłorocznego rankingu.

 Na 100 możliwych punktów – oznaczających najlepszy wynik, Polska uzyskała 62, utrzymując pod tym względem rezultat z ubiegłorocznego rankingu. Równorzędne miejsce, z taką samą liczbą punktów, zajęła w tym roku Portugalia.

Za Polską i Portugalią znalazły się: Barbados, Katar, Słowenia, Tajwan – zajmując 31 lokatę z wynikiem 61 punktów, ale także takie kraje z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, jak: Litwa (38 miejsce), Hiszpania (41 miejsce), Gruzja, Łotwa (44 miejsce), Cypr, Czechy (47 miejsce), Słowacja (54 miejsce), Węgry, Rumunia (57 miejsce), Włochy (60 miejsce), Grecja (69 miejsce) czy Bułgaria (75 miejsce).

Na czele rankingu uplasowały się Dania i Nowa Zelandia, które uzyskały po 90 punktów. W czołówce krajów znalazły się także kolejno: Finlandia – 89 punktów, Szwecja – 88, Szwajcaria – 86, Norwegia – 85, Singapur – 84, Holandia – 83, Kanada – 82, Niemcy, Luksemburg i Wielka Brytania – po 81 punktów.

Ostatnie miejsce w zestawieniu zajęła Somalia, uzyskując jedynie 10 punktów.

 

0 837
Wspólne działania funkcjonariuszy katowickiej Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz Prokuratury Regionalnej w Warszawie pozwoliły na zatrzymanie 6 osób związanych z dokonaniem wyłudzenia ponad 104 milionów zł z SK Banku w Wołominie.

Wśród zatrzymanych są m.in. przedsiębiorcy i  rzeczoznawcy majątkowi, którzy wyceniali nieruchomości będące zabezpieczeniem udzielanych kredytów.

Wg ustaleń śledczych z Delegatury CBA w Katowicach i Prokuratury Regionalnej w Warszawie faktyczna wartość nieruchomości, na których ustanowiono hipoteki mające stanowić zabezpieczenie kredytów SK Banku, była znacząco niższa od wartości podawanych w operatach szacunkowych sporządzanych przez rzeczoznawców majątkowych. W ten sposób dwie spółki uzyskały ze Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie (SK Bank) w latach 2011 – 2014 dziewięć kredytów w łącznej kwocie ponad 104 mln zł. Spółki po otrzymaniu kredytów nie spłaciły ich, a pieniądze zostały wyprowadzone, wykorzystane niezgodnie z przeznaczeniem opisanym w umowach kredytowych.

Agenci CBA przeszukali miejsca zamieszkania podejrzanych oraz siedziby spółek – w tym spółki prowadzącej działalność o zasięgu ogólnokrajowym.  Zatrzymani usłyszą zarzuty w prokuraturze.

Już wcześniej, pod koniec września ub.r., funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali 13 osób związanych z dokonywaniem oszustw i wyłudzeniem 100 milionów zł z SK Banku w Wołominie oraz z Banku Spółdzielczego w Nadarzynie. Wśród zatrzymanych przez CBA byli b. prezes i b. wiceprezes Banku Spółdzielczego w Nadarzynie. Zatrzymanym 13 osobom  w sumie postawiono  ponad 100 zarzutów. Wtedy 6 osób zostało tymczasowo aresztowanych.

Jeszcze w maju 2016  agenci CBA w ramach śledztwa weszli do siedziby SK Bank w Wołominie (Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie),  do  miejsc zamieszkania 7 osób sprawujących funkcje kierownicze banku w czasie objętym śledztwem, w tym do prezesa i członków zarządu oraz do kilkudziesięciu podmiotów gospodarczych z grupy kapitałowej działającej w branży deweloperskiej przeprowadzając szereg czynności procesowych.

Śledztwo prowadzone w kierunku m.in. niegospodarności wielkich rozmiarów zarządu Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie (nazwa handlowa SK Bank), przestępstw prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom oraz  podawania w tych księgach nierzetelnych danych oraz zatajenia prawdziwych i podania nieprawdziwych informacji NBP Prokuratura Regionalna w Warszawie powierzyła w całości do prowadzenia Delegaturze CBA w Katowicach.

 

19 860
43 osoby, w tym pięć byłych urzędniczek, odpowiedzą przed sądem za korupcję w wydziale lokalowym gdańskiego magistratu. Prokuratura właśnie zakończyła śledztwo w tej sprawie i wysłała do sądu trzy akty oskarżenia.

 

Przypomnijmy: afera wybuchła w sierpniu 2013 roku, kiedy to aresztowano dwie gdańskie urzędniczki: Katarzynę M. oraz Krystynę W. W kolejnych miesiącach zatrzymano także Marzenę S. oraz Beatę Z., a także emerytowaną urzędniczkę Krystynę D.

Wszystkie kobiety są oskarżone o przyjmowanie korzyści majątkowych w związku z pełnioną funkcją, w zamian za realizację czynności zmierzających do bezprawnego zawarcia umowy najmu komunalnego lokalu mieszkalnego.

Poza nimi prokuratura oskarżyła również 34 osoby, które miały wręczyć korzyści majątkowe, a także czterech pośredników, którzy korzyści te mieli pobierać i przekazywać urzędniczkom.

Trzem byłym urzędniczkom, a także trójce pośredników, prokuratura zarzuciła dodatkowo udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

 

 

Pośrednicy szli do urzędniczek, a one wszystko załatwiały

W toku postępowania przeanalizowano dokumenty ponad 2 tys. spraw z lat 2007-2013, zainicjowanych wnioskiem osób zainteresowanych zawarciem umowy najmu komunalnego lokalu mieszkalnego. Ustalenia śledztwa wykazały, że w latach 2008-2010 doszło w Gdańsku do zawarcia 14 umów najmu mieszkań komunalnych, w zamian za korzyści majątkowe przyjmowane przez pięciu urzędników – mówi Mariusz Marciniak z Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku.

Mechanizm działania sprawców był prosty. Osoby, które zamierzały zawrzeć umowę najmu mieszkania komunalnego, a nie spełniały wymaganych warunków, docierały do pośredników, którzy oferowali możliwości „załatwienia sprawy” za określoną kwotę pieniędzy. Zainteresowani wręczali pośrednikom wskazane przez nich kwoty pieniędzy. Kwoty te były różne, wynosiły od 2 do 57 tys. zł. Uzależnione były od wielkości, usytuowania i stanu technicznego mieszkania, a także od stopnia zaawansowania formalności prawno-administracyjnych niezbędnych do zawarcia umowy najmu.

Pośrednicy kontaktowali się z urzędniczkami i przekazywali im część zainkasowanych pieniędzy. Śledztwo wykazało, że w 50 zdarzeniach korupcyjnych zainteresowani zawarciem umowy najmu mieszkania komunalnego przekazali pośrednikom nie mniej niż 925 600 zł, z czego pośrednicy przekazali urzędniczkom nie mniej niż 785 600 zł.

Bez zarzutów dla urzędników wyższego stopnia

Urzędniczki, po przyjęciu pieniędzy, weryfikowały dokumenty przekazane przez osoby zainteresowane nielegalnym uzyskaniem prawa do komunalnego lokalu mieszkalnego. Czasami proponowały uzupełnienie załączników do wniosku i innych dokumentów, a następnie przygotowywały pakiet dokumentów niezbędnych do zawarcia umowy najmu i przedstawiały do akceptacji wiceprezydentowi Gdańska lub dyrektorowi Wydziału Gospodarki Komunalnej. Po akceptacji najemca podpisywał umowę najmu komunalnego lokalu mieszkalnego z przedstawicielem biura obsługi mieszkańców Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych.

Śledztwo wykazało, że pakiety dokumentów przygotowane przez oskarżone do akceptacji wiceprezydenta lub dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej każdorazowo były poprawne pod względem formalnym i nie wzbudzały żadnych zastrzeżeń. Zawierały wszystkie niezbędne dokumenty i załączniki. W śledztwie ustalono jednak, że niektóre dokumenty były podrobione, bądź poświadczały nieprawdę. Zebrano dowody popełnienia 39 przestępstw podrobienia dokumentów lub posługiwania się fałszywymi dokumentami – mówi Marciniak.

Oskarżonym grożą kary pozbawienia wolności do lat 10, kary grzywny, a także przepadek równowartości korzyści majątkowych uzyskanych z popełnienia przestępstw. Na poczet grożących kar i roszczeń finansowych zabezpieczono mienie oskarżonych o wartości 510 tys. złotych.

 

Źródło: >> www.trojmiasto.pl <<

 

 

0 1032
Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego z Rzeszowa zatrzymali 5 osób, w tym Dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie Andrzeja P., Główną Księgową Sądu Martę K., byłego Dyrektora Centrum Zakupów dla Sądownictwa Marcina B. i dwoje biznesmenów. Śledztwo dotyczy korupcji, przywłaszczenia mienia, niegospodarności na wielką skalę.

Ustalenia śledczych z CBA i prokuratury  wskazują, że w ostatnich kilku latach  wokół sądu stworzono sieć  wielu firm powiązanych kapitałowo, towarzysko i rodzinnie z dyrektorem Sądu oraz dyrektorem Centrum Zakupów dla Sądownictwa, realizujących głównie fikcyjne zamówienia na świadczenie usług, analizy i opracowania. Nie ma dowodów, że analizy i opracowania w ogóle powstały. W Sądzie Apelacyjnym w Krakowie brak jakichkolwiek dokumentów, które potwierdzałyby realizację zawartych umów.

Z szacunków śledczych wynika, że w rachubę wchodzi  kwota nawet kilkudziesięciu milionów  złotych wyprowadzonych w wyniku przestępczego procederu z budżetu Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Funkcjonariusze CBA z Rzeszowa przeszukali biura w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie  i  siedziby firm realizujących fikcyjne zamówienia. Zabezpieczono materiał dowodowy, dokumenty, dane komputerowe, telefony, komputery, które są poddawane szczegółowym analizom.

Śledztwo jest prowadzone w całości przez rzeszowską delegaturę CBA pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. Jeszcze dziś zatrzymani usłyszą zarzuty.

Sprawa jest rozwojowa, niewykluczone kolejne zatrzymania.

Źródło: >> Centralne Biuro Antykorupcyjne <<

 

0 1037
Dwudniowy kongres w Izraelu dla wybranych lubelskich samorządowców i przedsiębiorców za 16 tys. zł od osoby. W sumie 1,5 mln zł trafiło do jednej z lubelskich fundacji. Ustalenia CBA wskazują na zawyżone kwoty. CBA chce śledztwa wobec Prezesa Portu Lotniczego Lublin SA.

Delegatura CBA w Lublinie, na podstawie własnych ustaleń, zawiadomiła  Prokuraturę Okręgową w Lublinie o możliwości popełnienia przestępstwa nadużycia uprawnień ( 296 par. 1 kk) przez Prezesa Portu Lotniczego Lublin SA w Lublinie poprzez sfinansowanie za ponad 1,5 mln zł konferencji w Izraelu mającej promować region, co skutkowało niegospodarnym rozporządzaniem mienia spółki. Umowa została podpisana z jedną z dopiero co powstałych (w lutym br.) lubelskich fundacji w trybie zamówienia z wolnej ręki, a kwota 1,5 mln zł znacząco odbiegała od cen rynkowych.

Za te pieniądze 120 osób  – wybranych przedstawicieli Portu Lotniczego Lublin SA, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego i Urzędu Miasta Lublina, lubelskich wyższych uczelni oraz lubelskich przedsiębiorców – miało uczestniczyć w konferencji  18-19 czerwca 2016 r. w Tel Awiwie w Izraelu. Okazało się jednak, że do Izraela wyjechało tylko 96 osób, choć zapłacono za pełną pulę. Koszt wyjazdu  jednego uczestnika wyjazdu do Izraela wyniósł  około 16 000 zł.

Funkcjonariusze CBA dokonali weryfikacji kosztorysu z umowy Portu Lotniczego Lublin SA z fundacją w oparciu o uśrednione ceny rynkowe. Z dokonanych ustaleń wynika, że kwoty w kosztorysie były znacznie zawyżone,  nawet dwukrotnie.

Dodatkowo  w kosztorysie uwzględniono trudno weryfikowalne, nieudokumentowane koszty jak np. technika sceniczna – 95 000 zł czy hostessy – 12 000zł.

Ustalenia agentów CBA mogą  świadczyć o wątpliwym i  nierzeczywistym,  ujętym w umowie,  koszcie organizacji wyjazdu zorganizowanego przez fundację.

Warto zaznaczyć, że w sytuacji gdyby taki wyjazd organizował Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego bądź Urząd Miasta w Lublinie, to samorządy były by zobowiązane do stosowania przepisów prawa zamówień publicznych z zachowaniem reguł konkurencyjnego wyboru. Działalność PLL SA jaka wynika ze statutu lotniska, nie obejmuje działalności podejmowanej przez lotnisko na rzecz i w interesie podmiotów trzecich, a  w wyjeździe uczestniczyło jedynie cztery osoby z PLL SA.

Biuro wniosło do prokuratury o powierzenie przeprowadzenia postępowania w całości Delegaturze CBA w Lublinie.

Źródło: >> Centralne Biuro Antykorupcyjne <<

 

0 1062
 Wysoko postawieni pracownicy ZCh Police płacili służbowymi kartami kredytowymi za prywatne wydatki – to wnioski z audytu w spółce, który przez wiele miesięcy był ukrywany. Z dokumentu wynika, że z pieniędzy spółki kupowano buty, klocki LEGO, płacono za wizyty w SPA i klubach go go – ujawnił obecny prezes spółki Wojciech Wardacki na antenie Radia Szczecin.

Jedna osoba wydała w ciągu trzech lat 1,2 mln zł, inna kupowała wiele par butów, klocki LEGO, płyty DVD i zegarki za łączną kwotę 48 tys. zł. Były też delegacje w SPA po 9-10 tys. i dwie faktury za kluby go go

 powiedział w poniedziałek na antenie Radia Szczecin Wojciech Wardacki, nowy prezes ZCh Police.

Wardacki mówił, że nieprawidłowości dotyczą wąskiego grona wyżej postawionych pracowników spółki.

Co ciekawe, informacje o tych nadużyciach pochodzą z audytu przeprowadzonego jeszcze za poprzedniego zarządu, który zmienił się dopiero w kwietniu bieżącego roku. – To porażający dokument, ale poprzedni prezes schował go do szuflady – powiedział na antenie prezes ZCh Police.

Wojciech Wardacki jest prezesem zakładów chemicznych w Policach od kwietnia 2016 roku. Zastąpił na tym stanowisku Krzysztofa Jałosińskiego, który kierował spółką od 2011 roku. Jest to jedna ze zmian w zarządach z udziałem Skarbu Państwa, która ma kontekst polityczny. Wardacki bowiem od 2004 roku związany był z PiS, startował również z jej listy do Parlamentu europejskiego, bez skutku.

Wiosną, kiedy wymienił się zarząd spółki, z poprzedniego składu pozostał tylko wiceprezes Rafał Kuźmiczonek, wybrany z ramienia pracowników. Jednak kilka dni temu, 14 listopada, został on odwołany z powodu nieprawidłowości.

„Merytoryczną podstawą decyzji o odwołaniu Pana Kuźmiczonka było ujawnienie nieprawidłowości dotyczących sprawowania przez niego funkcji członka Zarządu, jak i powstanie konkretnych roszczeń i sporów między Spółką a Panem Kuźmiczonkiem, skierowanych już na drogę sądową” – poinformowała Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police w komunikacie.

Zmarnowane miliony w Senegalu

Prezes Wardacki krytykował na antenie również inwestycje poprzedniego zarządu w kopalnie w Senegalu.

Rzeczywistość jest taka, że wydaliśmy do tej pory 200 mln zł, a nie mamy żadnych fosforytów, które wydobywamy i przywozimy. Wydobycie ze złoża Lam Lam zakończyło się po paru miesiącach 2014 r. i od końca roku 2014 nic do Polic z naszych kopalni nie trafiło. Złoża Kebemer są na etapie umowy górniczej, jeszcze nie ma umowy wydobywczej. Plany były takie, że już w tym roku powinna pracować wielka kopalnia, wydobywająca ogromne ilości przez 20 lat. Wydaliśmy 200 mln zł, nie mamy złóż, z których wydobywamy, natomiast ze złoża Lam Lam trafiały fosforyty, ale od podmiotu zewnętrznego – powiedział Wardacki w rozmowie z Radiem Szczecin.

Prezes publicznie przeprosił inwestorów, że zostali wprowadzeni w błąd.

Źródło: >> money.pl <<

Dalsze informacje – w artykule >> Mnóstwo butów i zegarek za 48 tys. Zaskakujace wyniki audytu w „Policach” << w tvp.info

 

0 1122
Podejrzenie popełnienia przestępstwa przez wicemarszałka wielkopolski Krzysztofa Grabowskiego. Sztucznie utworzona grupa producencka. CBA ujawnia ponad 16 mln zł strat agencji rolnej

Agenci CBA z Poznania ujawnili nieprawidłowości związane z działalnością i powstaniem grupy producenckiej z branży spożywczej. Funkcjonariusze złożyli w tej sprawie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa  na szkodę Skarbu Państwa  do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. W proceder jest zamieszanych siedem osób.

Ustalenia CBA wskazują, że obecny wicemarszałek Krzysztof Grabowski w 2011 roku, jeszcze jako członek zarządu województwa wielkopolskiego, nie dopełnił obowiązków  i wydał decyzję stwierdzająca spełnienie przez jedną z wielkopolskich spółek warunków wstępnego uznania jako grupę  producentów owoców i warzyw. Podjął taką decyzję  mimo tego, że grupa została sztucznie wykreowana, nie spełniała wymaganych prawem warunków.  Z przedłożonych informacji wynika np.  że produkcja niektórych członków grupy miała zupełnie marginalny, poniżej procentowy udział  w wartości produkcji całej grupy.

Taka decyzja otworzyła jednak  spółce drogę do uzyskania milionów złotych nienależnych dotacji.

Zawiadomienie składane przez CBA mówi o tym, iż Krzysztof Grabowski działał w celu umożliwienia uzyskania korzyści majątkowych  przez tą spółkę.

Faktycznie –  już po tej decyzji „o uznaniu” ponad 16 mln zł państwowego dofinasowania trafiło do prywatnej  kasy poznańskich  biznesmenów.

Podejrzenia CBA  niezgodnej z prawem działalności dotyczą także dwóch  pracowników urzędu marszałkowskiego  z Departamentu Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz czterech urzędników, w tym byłego wicedyrektora, z poznańskiego oddziału ARiMR.

CBA zwróciło się do prokuratury o powierzenie śledztwa do prowadzenia w całości poznańskiej delegaturze Biura.

Źródło: >> Centralne Biuro Antykorupcyjne <<