środa, 20 stycznia, 2021

Odpowiedz na: nowa wersja ustawy o f.publ.

Home Forum MF i GIAW MF i GIAW nowa wersja ustawy o f.publ. Odpowiedz na: nowa wersja ustawy o f.publ.

#16148
gapa
Uczestnik

Opowiem Wam bajkę…
Za górami, za lasami, w dalekiej Cyrklandii królował Etat Dożywotni (dla przyjacół ED) i miał wielkie zmartwienie, bo w jego Cyrkach królewskich i samorządowych zatrudnieni na etatach Komicy opowiadali mało śmieszne kawały, Magikom nie wychodziły sztuczki, a wyleniałe zwierzaki ignorowały komendy Treserów. Wszystko to z braku kasy – na kiepski repertuar nikt nie kupi drogiego biletu i na odwrót – za marne pieniądze nikt pocić się nie będzie. Cyrki przynosiły straty, a ich Dyrektorzy bezradnie rozkładali ręce, cyrkowość w Cyrklandii upadała….
Spać król Ed ze zgryzoty nie mógł, ale gdy się w końcu ze zmęczenia zdrzemnął, ukazał mu się Duch Chytrym zwany i rzecze:
„…słuchaj ED, jak chcesz Cyrki swoje królewskie i samorządowe wspomóc ,to repertuar im wzbogać o Akrobacje Wysokościowe (w skrócie AW), a cyrkowość ci się wnet podniesie…może…” i zniknął.
Rano król ED Ministra Fikołków (w skrócie MF) zawezwał, co mu Chytry Duch rzekł – przekazał i spać dalej poszedł.
MF zrobił jak zwykle – ustalił Standardy Akrobacji Wysokościowej i ogłosił, egzamin na Glejt na AW przez Wielką Komisją wprowadził i w Ukazie o Fikołkach Publiczych zobowiązał Dyrektorów Cyrków do zatrudnienia AW na etacie. Wiedząc jednak, że znikąd w Cyrklandii takich co Akrobacje Wysokościowe wyprawują i trzeba będzie brać to co jest, w Standardach napisał, że akrobacja jest wysokościowa już od półtora metra w górę, a AW przysługuje miękki materacyk (do ćwierć metra grubości), w razie czego. W dodatku Wielka Komisja na początku nie chciała być zbyt ostra i oceniała tylko wznoszenie okrzyków („hop!” i „ole!&#8221:wink:, ukłony (typu „dyg uniżony” i „…co to nie ja…&#8221:wink: oraz wrażenia artystyczne. Dyrektorzy Cyrków zaś sceptycznie swoje usteczka wydęli, ale ogłoszenia „…Akrobatę/-tkę Wysokościowego/-ą zatrudnię…” wywiesili i czekali co się będzie działo.
A dziać się zaczęło – w całym kraju uczono ukłonów i okrzyków, zaś kandydaci na Glejt ściągali do stolicy ze wszystkich stron, a że komisja najwięcej punktów dawała za wrażenia artystyczne, to wszystko było sprawnie i sprawiedliwie…no chyba, że ktoś miał inne wrażenia…(nieartystyczne).
Okazało się jednak, że z występami jest dużo gorzej. Pół biedy, gdy próbowano na linie albo trapezie, zawieszonych czasem nawet nieco wyżej niż przepisowe minimum – jak ktoś spadł, to chociaż dzieciarnia, co przyszła oglądać słonia, miała uciechę. Niebezpieczeństwa żadnego nie było (bo materacyk) … tyle, że szans na podźwignięcie tym sposobem cyrkowości też. Najgorzej, że niektórzy poszli na zupełną łatwiznę – bywali tacy, co włazili na drabinę, a nawet na szafę i czekali na oklaski, a jak nie mieli ani szafy, ani drabiny (bo bali się poprosić Dyrektora) , to tworzyli Zespół Akrobacji Wysokościowych i włazili jeden na drugiego (ten na górze to AW, ten na dole to Specjalista – siłę musiał mieć i wzrost , żeby nie za nisko&#8230:wink:. Chałtura się pleniła wzdłuż i wszerz kraju. Zdarzało się, że publika gwizdała i tupała – obrażali się wtedy i pomstowali na niską zapłatę oraz kompletne niezrozumienie ich sztuki. W dodatku Dyrektorzy Cyrków wciąż słyszeli od Komików i Magików, że tak spadać z drabiny to i oni potrafią (nawet bez materacyka), a od Treserów, że na słoniu albo wielbłądzie jest dużo wyżej i oni to są od razu Akrobaci Wysokościowi, bo też się kłaniają i krzyczą „hop!” i „ole!” i że jak im pozwoli, to za mniejszą kasę … po godzinach…tak samo , albo i lepiej.
Sytuacja stawała się niewyraźna i Minister Fikołków (już nie ten co na początku) zaczął przebąkiwać, że czemu nie, jak ktoś chce, świeża krew i oddech ( chyba nosa nie miał), w dodatku są jeszcze wesołkowie jarmarczni, co na wolnym rynku igrce swoje wyprawują…czemu nie oni…, a że bąkał publicznie, to zrobiło się jeszcze gorzej – płacz i zgrzytanie od stowarzyszeń typu Super Glejt Internacional po inne AjajJej-Ojojoj. Spać już spokojnie nie mógł, zwidy go męczyły i rozpacz zaglądała w oczy… jak nic beknie za nie swoje winy, wywalą go….znikąd ratunku.
Gdy tak pewnej nocy na łożu się rzucał mamrocząc „ czemu akurat ja…dlaczego mnie…” ukazał mu się Chytry Duch i mówi; „… bo bzdury pleciesz, zamiast po rozum do głowy pójść, choć pewnie nie wiesz gdzie to…”
Zamarł ze strachu MF, ale wydukał „…powiedz mi Duchu co mam zrobić, a uczynię to bez wahania…”
„…Przestań ty Glejty i inne przywileje na lewo i prawo za darmo rozdawać albo inne w ciemno uznawać , a za robotę się swoją weź i ciury swoje zagoń. Standardy mądrze i dokładnie wyrychtuj, a potem konsekwentnie egzekwuj. Akrobacje Wysokościowe od dziesięciu metrów się zaczynają i na linie poziomej, trapezie wiszącym lub tyczce pionowej być mają, a patrzaj by one zbyt grube nie były. A figury obowiązkowe takie jak salta, śruby, piruety i inne kołowroty nakaż, żeby nikt zwisem salcesonowym czy przycupem strachliwym się nie wykpiwał, a wszystkie dziamdziaki co ci głowę zawracały i porutę robiły, jak niepyszni znikną …”
„…Oj to nikt mi się nie zgłosi…”
„…Świat ten mądrzejszy od ciebie urządzał i Autentycznych Wariatów na nim nie zbraknie, tylko zapłatę ustal godziwą, taką jaką sam byś za fikołki na dziesięciu metrach chciał dostać (no dobra połowę)…”
„…Oj to i tak za dużo…boje się, że Dyrektorzy się nie zgodzą – skąd wezmą?…
„…Wiecej wiary w ludzi tobie potrzeba. Publika będzie walić drzwiami i oknami – jedni , by kunszt Akrobaty oklaskiwać , inni – w nadziei, że spadnie i kark sobie skręci ( ci nie będą klaskać, ale zapłacą i jedni i drudzy). Nie ma czego się bać…”
„…Jak to nie ma. A jak który rzeczywiście spadnie? Przy dziesięciu metrach ten materacyk nic nie da…”
„…To podniesiecie cenę biletów i zapłatę dla Akrobatów. Wszystkim się opłaci (no temu co spadł to nie&#8230:wink:. A materacyk to sobie możesz…sam wiesz gdzie….”
„…No…ale… czy to etyczne?…”
Na to pytanie Chytry Duch wywalił gały ze zdumienia, zmełł w ustach przekleństwo i znikł.
Rano MF obudził się cały mokry, ale szybko do roboty swoje ciury zagonił, Standardy wyrychtował i roztrąbić kazał. I wszystko stało się jak Chytry Duch przewidział: publika waliła i płaciła, Akrobaci Wysokościowi chodzili w chwale, a inni starali się im dorównać poziomem występów – dowcipy Komików i sztuczki Magików znacznie się polepszyły.
A jak który Akrobata spadł…
…ej, przecież to tylko bajka….