niedziela, 11 kwietnia, 2021

Odpowiedz na: Spotkanie z audytorem z NIK

Home Forum Sektory Samorządy Spotkanie z audytorem z NIK Odpowiedz na: Spotkanie z audytorem z NIK

#22610
terka
Uczestnik

Z ogromną obawą (bo może się okazać, że oberwę od kogoś po głowie) wtrącę się do tej dyskusji.
Po pierwsze, bardzo wszystkich proszę, abyśmy prowadzili ją tak, aby szanować zdanie innych. Maożna się z czyimś zdaniem nie zgadzać, ale nie ma powodu, aby pisać, że moje jest mądre, a tamto głupie.
Po drugie – też mnie zdumiało, że ktoś uważa, że bywający na spotkaniach czwartkowych są lepsi od tych, co nie bywają. Nie zgadzam się z tą opinią, i jak już pisałam, nie zaobserwowałam niczego takiego, a bywam na tych spotkaniach.
Po trzecie – nie bywam tam dlatego, że one coś mi dają. Powiem szczerze, że gdybym miała przejechać poł Polski – zaprzestałabym tego po pierwszym, w którym wzięłam udział.
Oczywiście, mam wiele szacunku dla osób, które – jak rozumiem – za free dzielą się z nami swoimi doświadczeniami, ale te spotkania dla mnie nic w zasadzie nie wnoszą.
Poprawiają samopoczucie pracowników DA, to na pewno.
Było jedno, które wspominam ciepło, a to nie dlatego, żeby wniosło coś nowego do mojego postrzegania audytu, kontroli zarządczej czy zarządznaia ryzykiem (większości zaprezentowanych tam rozwiazań przyjętych w jednostce nie ma szans zastosować w małej gminie), ale jednak utwierdziło mnie w przekonaniu, że moja „linia” działania i postrzegania jest słuszna 🙂 To było spotkanie z Krzysztofem Pakońskim z BA Magistratu Krakowa.
Na marginesie zaznaczam, że pisze o tym nie w celu zgarniecia nagrody od Gapy. Nie mogłabym jej otrzymać, bo nie spełniam kryterium udziału w konkursie – mieszkam w Warszawie. 😀

Po czwarte – wydaje mi się, że rozumiem, skąd pogląd, że ci co bywają są lepsi od tych co nie bywają. Tak myslą ci, którzy z przyczyn róznych nie mogą w nich uczestniczyć. Ponieważ nie uczestniczą, sądzą, że coś tracą, że wpływa to na ich wiedzę czy sposób działania. Sama tak myślałam, kiedy spotkania się już odbywały, a ja w nich nie uczestniczyłam.
Formuła tych spotkań (dwie godziny, w tym przerwa) powoduje, że one – z definicji – nie są ani szkoleniem, ani spotkaniem towarzyskim (bo pogadać nie ma kiedy).
To tyle.
Pozdrawiam:smile: