sobota, 16 stycznia, 2021

Odpowiedz na: MF

Home Forum Sektory Samorządy MF Odpowiedz na: MF

#22921
gapa
Uczestnik

Brawo Alkman! Nareszcie coś konkretnego – kod zawsze robi wrażenie (na tzw. „humanistach”… i –tkach oczywiście)!
No i doceniam determinację – piątek, 20:26 !!! (Na serio – sprawę uważam za istotną)

Oczywiście nic nie będę ćwiczył, bo realizowaną przez Twój kod tzw. „ strategię podwajania stawki ” znam i jej uwarunkowaniami ( w realu – które przemilczasz) dalej się zajmę, ale najpierw (dla higieny) muszę zająć się czymś co nazywam „ infekcją drobnych przeinaczeń ”, która nie zduszona w zarodku, w końcu degeneruje dyskusję (… a tej mi szkoda, bo zaczyna wyglądać interesująco).

1. Przeinaczenie pierwsze: – „ abyś mógł Gapa poćwiczyć przed wyjazdem na Kajmany ”
To nie tak – ja (Gapa) wybieram się na Gwadelupę – na Kajmany wysyłałem Rzucacza ( a Ty chciałeś go pilnować… ). Odległość to ponad 2 tys. kilometrów (np. Warszawa – Cypr).
…. no jasne, że się na bijam ….

2. Przeinaczenie drugie (istotniejsze): „ …daj znak czy w realu podjąłbyś swoją grę”
To nie moja gra. MOJA gra to ta, którą JA opisałem i tę oczywiście podejmę, bo zawiera konkretne, stałe stawki (10 i 100 zł) i jednoznaczne zwroty „ …Gapa płaci Przeciwnikowi … ” i „ Przeciwnik płaci Gapie ”. W tę grę wygrywa Gapa i to realnie – nawet wkład 1000 zł jest przesadzony!!! Nawiasem mówiąc, chyba wcale nie trzeba rejestrować dla niej żadnego podmiotu – wydaje mi się, że to jest to najzupełniej, także u nas, dozwolona gra dwóch osób – o żadnych karach nie ma mowy. ( Chyba – nie jestem od tego specjalistą).

Gra, którą Ty opatrzyłeś czterema warunkami to TWOJA gra – wygrywa w niej Przeciwnik ( u Ciebie „ uczestnik ” ), realizujący właśnie (znaną chyba od trzystu lat) tzw. „ strategię podwajania stawki ” , która co prawda stała się początkiem pięknej teorii martyngałów (nazwa prawie tak piękna jak teoria) , ale z „ realem ” nie mająca nic wspólnego, dlatego opatrzyłeś ją dwoma warunkami:

4) środki finansowe rozliczane są po zakończeniu gry
3) uczestnik gry (nie organizator) może zaprzestać udziału w tej grze w każdym momencie
które dają uczestnikowi możliwości grania pieniędzmi (i to ogromnymi) , których nie posiada
– żadne kasyno na to nie pójdzie.

W świecie rzeczywistym można obstawiać ( i ryzykować ) tylko to co się posiada!!!

Na „ moją grę ” nie pójdzie żaden umiejący liczyć Przeciwnik, na „ grę Alkmana ” (realizowaną przez podany kod na komputerze i dla warunków, które podał, bo w „ realu ” wymaga od uczestnika w praktyce nieograniczonego zasobu gotówki) żaden umiejący liczyć organizator.

Nie trzeba wcale klepać makrami po Excelu (ale oczywiście można, czemu nie… ) – wystarczy kilka komórek , by policzyć, że prawdopodobieństwo wygranej organizatora (w próbie 10.000 serii) ma coś z 8 zer po przecinku.
(Ale próbami po 1000 serii można pograć, tylko stawki trzeba podnieść , bo byłoby nudno).

Dalej nie ma co tu pisać – kto chce niech poczyta literaturę o grach hazardowych (a nie nudne ustawy zakazujące tej szlachetnej rozrywki, której owocem są piękne teorie i … całkiem praktyczne zastosowania), bo jeszcze jedna jest sprawa, którą chciałbym poruszyć :

Alkman napisał: „ niestety nie mogę wziąć udziału w twojej grze ” (mówił jak sądzę o tej grze, której ja sformułowałem zasady ”, a potem „ Proszę o wskazanie matematycznych lub statystycznych przesłanek obalających moją decyzję ” ?!?!?!

No niby w jaki sposób ? Przecież specjalnie ją tak policzyłem i skonstruowałem, żeby wartość oczekiwana była dla Przeciwnika ujemna!

Jak może o to prosić ktoś, kto sam umie konstruować gry? (No przecież napisał to makro!)

I nagle mnie olśniło – zbyt wąsko rozumiałem słowo „przydatność” !!!

Rozumiem teraz o co chodziło w zdaniu „ przydatna może być zarówno informacja, że ryzyko wynosi 1000 zł jak i 15 punktów ” !!!

No jasne, przecież sam pokazałem jak z analizy, która u Alkmana dała wynik 25 punktów zrobić analizę na 4,25.

Przyznaję rację :

Kolorowanki i punkty dają zdecydowanie więcej możliwości, gdy chce się uzasadnić już posiadaną ocenę lub podjętą decyzję – często spotykam audytorów, którzy mówią: „…Panie…, ja tylko wejdę i … od razu wiem, co należy badać …. Mnie nie potrzeba żadnej analizy ryzyka …. Robię, bo standardy nakazują, …. oczywiście tak, żeby wyszło co trzeba…”

Fakt, matematyka to się do tego nie nadaje…

Liczyć to powinno się wtedy, kiedy nie wie się ile wynosi ryzyko….
Ja tam jasnowidzem nie jestem, to liczę….

A tak na poważnie….

Uważam, że jedyną szansą na zachowanie twarzy przez audytorów (zarówno tych dwunastu, co wzięli udział w pisaniu wytycznych jak i pozostałych) jest wezwanie Pana Podsekretarza Stanu Macieja Grabowskiego, który te wytyczne podpisał, by teraz je usunął (po cichu).
Niech nawet ich nie czyta ( nie czytał jak podpisywał to i teraz nie musi ).

PS.
Alkman napisał: „ …żeby nie dać ci satysfakcji wygranej… ”

Satysfakcję to mam zawsze jak ktoś, kto „ … bardzo lubi kolorowe matryce… ” , w końcu przyznaje się, że wtedy, kiedy to choć trochę istotne, to …. liczy, a nawet makra pisze.

Nawet jeśli robi to z wyraźnym obrzydzeniem ….