Artykuły prasowe

Od 1 lipca nielegalne dowody zdobyte do celów postępowania karnego nie będą miały znaczenia w procesie karnym. To może mieć wpływ na głośne śledztwo w sprawie powoływania się na wpływy w Sądzie Najwyższym.

O podejrzeniach nie wiemy dużo, bo sprawa jest utajniona. Wiadomo, że dotyczy powoływania się na wpływy w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu i w Sądzie Najwyższym oraz pośrednictwa w załatwieniu korzystnych orzeczeń w zamian za korzyści majątkowe i obietnice ich udzielania.

 

Dalsza część artykułu w >>Gazeta Prawna<< (z dn.19.06.2015)

 

Artykuły prasowe

Czy wyniki wizytacji i lustracji w prokuraturach są informacją publiczną? Dla jednych tak, dla innych nie. Ostatecznie zdecyduje o tym sąd

Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu uznała, że sprawozdanie z lustracji w podległych jej jednostkach nie stanowi informacji publicznej i nie zostanie ujawnione. DGP poprosił ją o udostępnianie wyników kontroli dotyczącej podejrzenia nieprawidłowości związanych z rejestrowaniem spraw w prokuraturach rejonowych w Zielonej Górze i Świebodzinie. Chodziło o podejrzenie fałszowania statystyk i wstrzymywania wpływu spraw, o których donosił DGP („W Zielonej Górze postępowania pojawiały się i znikały. W szafach”, DGP nr 9/2015). Sprawa jest badana zarówno na płaszczyźnie karnej, jak i kontroli wewnętrznej. Pod kątem karnym zawiadomienie prokuratorskiego związku zawodowego analizuje Prokuratura Rejonowa w Szczecinie. Własne czynności kontrolne przeprowadziła – jako jednostka nadrzędna – Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu. Nie chce jednak ujawnić wyników.

Zarówno sprawozdanie z lustracji, jak i wizytacji przeprowadzonej w jednostce organizacyjnej prokuratury (…) mają charakter protokołu kontroli wewnętrznej i nie stanowią danych publicznych, służą natomiast wewnętrznemu usprawnieniu działalności prokuratury i wyeliminowaniu uchybień” – stwierdza w przesłanym nam piśmie Anna Woźniak z Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu.

 

Firmy nie dbają o właściwe użytkowanie programów księgowych. Korzystają z tego nieuczciwi pracownicy.

Biegli rewidenci ostrzegają: zła administracja i brak właściwych zabezpieczeń w programach komputerowych ułatwiają przestępstwa księgowe i defraudację pieniędzy. Oceniają, że przedsiębiorcy mają z tym duży problem. Dlatego nie dziwią ich doniesienia jak to, że

księgowa z bursy szkolnej w Lublinie przywłaszczyła sobie 1 mln zł.

Księgowanie w buforach

Zagrożenia powstają m.in., gdy programy wykorzystywane są w niewłaściwy sposób.

Przykładowo niektóre z nich umożliwiają dokonanie próbnego księgowania (w buforach), zanim zapisy znajdą się w księgach rachunkowych. W praktyce zdarza się, że w ten sposób dokumenty są księgowane przez cały rok. W efekcie – mimo że przepisy tego zabraniają – już po zamknięciu miesiąca dokonywane są zmiany dotyczące tego okresu rozliczeniowego. Wykorzystują to nieuczciwi pracownicy.

Potwierdza to dr Jolanta Wiśniewska, biegły rewident, która opiniuje niektóre tego typu sprawy trafiające do sądu. Twierdzi, że jest ich dość dużo. Opowiada, że w jednej z nich salda kont się zgadzały, a księgowa była wzorowym pracownikiem, ale i tak

pod okiem kierownictwa zdefraudowała ponad 200 tys. zł. Rozliczenia z dostawcami modyfikowała, wykorzystując właśnie księgowanie w buforach

.

– Tak manipulowała zapisami między kontrahentami, że główna księgowa analizująca salda nawet się nie zorientowała – twierdzi Jolanta Wiśniewska.

I tylko przypadek sprawił, że sprawa ujrzała światło dzienne. Stało się to, gdy podczas nieobecności księgowej zadzwonił dostawca i prosił o dokonanie zapłaty, która zdaniem głównej księgowej była już uregulowana. Proceder trwał 5 lat.

Z nieprawidłowościami zetknęła się również Barbara Kapicka z kancelarii biegłego rewidenta w Cieszynie. Podkreśla, że jeśli program jest źle administrowany, to nawet po ostatecznym zamknięciu ksiąg (które polega na wyłączeniu możliwości dokonywania zmian) można je jeszcze otworzyć i wprowadzić poprawki.

– Swego czasu badałam bilans firmy, dlatego miałam wydruk z jego danymi. Kiedy przystąpiłam do rewizji sprawozdania za kolejny okres, stwierdziłam, że bilans otwarcia nie zgadza się z bilansem zamknięcia z wcześniejszego okresu – opowiada Barbara Kapicka.

Po sprawdzeniu okazało się, że po zamknięciu ksiąg za poprzedni rok dokonano ich otwarcia i poprawiono zapisy.

Zmiany niedozwolone

Jolanta Wiśniewska podkreśla, że istnieje powszechny problem z nieprzywiązywaniem wagi do tego, czy zapisy księgowe są trwałe.

– Większość naszych klientów nie zamyka okresów obrachunkowych. Wszystkie księgowania są przetrzymywane w buforach – potwierdza Alina Hławiczka, ekspert administrujący zintegrowanymi systemami informatycznymi z firmy System-Cieszyn. – Oczywiście znam też wiele firm, które nie pozwalają sobie na to i postępują we właściwy sposób – przyznaje.

Podkreśla, że wszystkie systemy finansowo-księgowe funkcjonujące na rynku mają funkcję zamknięcia miesiąca czy roku obrachunkowego, tak jak tego wymagają przepisy.

Jak się okazuje, kierownicy firm (zarządy, właściciele) nie dbają często też o inne sprawy. Według Barbary Kapickiej w przypadku programów księgowych współpracujących z innymi funkcjonującymi w firmach często nie są wprowadzone zabezpieczenia pozwalające na identyfikację osoby, która dokonuje zapisów w księgach rachunkowych. Nie jest też wyłączana możliwość wprowadzania zmian danych księgowych przez pracowników innych działów. Ponadto zdarza się, że pracownicy znają hasła dostępu swoich kolegów. W takiej sytuacji trudno ustalić, kto i kiedy dokonał zmian w ewidencji.

– To i jeszcze bardzo dużo innych zagadnień związanych z korzystaniem z nowoczesnych technik księgowości ma wpływ na ryzyko powstawania różnych nieprawidłowości.

Dalsza część artykułu na stronach >>Gazety Prawnej<<

Gazeta Prawna, 2013-11-12

 

Artykuły prasowe

Niektóre dokumenty wytwarzane przez audytorów wewnętrznych w trakcie prowadzenia przez nich czynności w urzędach, jak np.

sprawozdanie z zadania audytowego, powinny być uważane za informację publiczną i dostępne dla opinii społecznej.

Inne, mające charakter czysto roboczy i wewnętrzny, nie będą upubliczniane – stwierdził wczoraj Trybunał Konstytucyjny.

 

Dalsza część artykułu na stronach >>Gazety Prawnej<<

 

P.S.

O wyroku Trybunału Konstytucyjnego będziemy pisać w kolejnych artykułach.

(-) PAW

Gazeta Prawna, 2015-04-03

 

0 2215
Artykuły prasowe

Na zlecenie prezydenta Krakowa powstał kolejny dokument oceniający stan miejskich finansów. Pracownicy magistratu prognozują, że nie wyjdziemy z długów, jeśli nie poprawimy zarządzania miastem.


Oceny sytuacji ekonomicznej miasta dokonał zespół audytu wewnętrznego, czyli urzędnicy miasta odpowiedzialni za kontrolę finansów. Aby poznać zagrożenia, sprawdzić wiarygodność założeń finansowych i upewnić się, że dobrze planuje wydatki, każdy prezydent może zlecić swoim podwładnym wykonanie tego rodzaju oceny. Prezydent Jacek Majchrowski zlecił wykonanie takiego dokumentu w końcu listopada tego roku.


Choć magistrat ocenia w nim sam siebie, zawarte tam prognozy są wiarygodne. Poprzednia kontrola z początku 2010 r. przewidywała, że miastu zabraknie na spłatę rachunków ok. 50 mln zł – urzędnicy zespołu audytu pomylili się wtedy tylko o kilka milionów. W grudniu 2010 r. okazało się, że brakuje 43 mln zł – nie trafili z oceną dlatego, że prezydent zaczął wcześniej oszczędzać.


Teraz zespół skontrolował prognozy finansowe miasta na najbliższe trzy lata. Zdaniem pracowników magistratu są nierealne – Kraków zakłada ich zdaniem zbyt optymistycznie wysokość kwot, którymi będzie dysponował na inwestycje. W sumie w ciągu trzech lat – zdaniem urzędników – zabraknie nam 325 mln zł, by zrealizować wszystkie zaplanowane zadania. Wszystko dlatego, że dochody zostaną pochłonięte przez bieżące wydatki na utrzymanie urzędów, instytucji kultury, szkół i przedszkoli, służbę zdrowia itd. Tylko w najbliższym roku możemy wydać na to o 70 mln zł za dużo, by wystarczyło na resztę planów. Z dokumentu wynika, że jeśli prezydent niczego nie zmieni w zarządzaniu miastem, w 2013 r. na spłatę rachunków zabraknie 120 mln zł. W 2014 r. przekroczymy zaś wszystkie dopuszczalne współczynniki zadłużenia – to z kolei oznaczałoby katastrofę finansową: zakaz zaciągania nowych kredytów, a tym samym drastyczne oszczędności, brak nawet najdrobniejszych inwestycji, również grupowe zwolnienia w magistracie.


Zdaniem miejskich kontrolerów w nadchodzącym roku nie unikniemy problemów z brakiem pieniędzy na spłatę zobowiązań (w maju tego roku zabrakło na pensje dla części nauczycieli, do tej pory nie wypłacono becikowego niektórym rodzicom). Możemy jedynie próbować łagodzić skutki braku gotówki na kontach miejskich i renegocjować umowy, by odsunąć terminy płatności.


Dalsza część artykułu: >>www.krakow.gazeta.pl<<

 

0 3133
Artykuły prasowe

Rażące niedbalstwo może być przyczyną rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia.


Pracownica dopuściła się rażącego zaniedbania. Poprzez niezachowanie przez nią określonych procedur w pracy substancje używane w laboratorium dostały się do wdychanego powietrza. Wszyscy pracownicy trafili do szpitala.


Zwolnienie dyscyplinarne możliwe jest, gdy zaistnieją sytuacje przewidziane w kodeksie pracy. Należy do nich m.in.: ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. W przedstawionej na wstępie sytuacji pracownica naruszyła regulamin pracowni (zaniedbała swoje obowiązki), czym dopuściła do ciężkiego naruszenia życia i zdrowia pozostałych pracowników. Za ten czyn oprócz dyscyplinarnego zwolnienia grozi jej odpowiedzialność karna.


Wyrok Sądu Najwyższego z 2 czerwca 1997 r., I PKN 193/97 (OSNP 1998/9/269), wskazuje, że najtrudniejszą do ustalenia przesłanką jest ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych. Zwolnienie z tego powodu musi być uzasadnione szczególnymi okolicznościami, które polegają na złej woli lub rażącym niedbalstwie pracownika, a nie na błędnym przekonaniu o działaniu w interesie pracodawcy. Z kolei w wyroku z 27 października 2010 r. (III PK 21/10, niepubl.) Sąd Najwyższy uznał, że ocena, czy naruszenie obowiązku jest ciężkie powinna uwzględniać stopień winy pracownika oraz zagrożenie lub naruszenie interesów pracodawcy. Oceny tej należy dokonywać, mając na uwadze ogół okoliczności, które umożliwiają określenie jego stosunku do obowiązków, a nie tylko jego jednorazowe zachowanie. (…)


Dalsza część artykułu na stronach >>Gazety Prawnej<<

 

0 2890
Artykuły prasowe

Drogi zaliczane do transeuropejskiej sieci drogowej będą podlegać szczegółowym audytom bezpieczeństwa ruchu drogowego.


Szanse na pracę audytora będą mieli jednak tylko ci, którzy mogą się pochwalić wyższym wykształceniem technicznym w zakresie budownictwa drogowego, inżynierii ruchu drogowego lub transportu. Takie zasady wprowadza projekt nowelizacji ustawy o drogach publicznych, który przyjął w tym tygodniu rząd.


Pięcioletnia praktyka


Kandydaci na audytorów będą musieli spełnić także inne wymagania. Oprócz odpowiedniego wykształcenia trzeba będzie wykazać się co najmniej 5-letnią praktyką w zakresie projektowania dróg, inżynierii ruchu drogowego, zarządzania drogami, zarządzania ruchem drogowym lub opiniowania projektów drogowych pod względem bezpieczeństwa ruchu drogowego. Oprócz tego kandydat na audytora będzie musiał ukończyć specjalne szkolenie i zdać egzamin na audytora. Szkolenia będą mogły organizować uczelnie wyższe publiczne i niepubliczne, które mają uprawnienia do prowadzenia studiów drugiego stopnia z zakresu budownictwa drogowego. Sposób przeprowadzania i zakres programowy szkolenia określi minister w rozporządzeniu.


Na tym nie koniec. Oprócz tego audytor będzie musiał mieć ważny certyfikat audytora bezpieczeństwa ruchu drogowego. Po dostarczeniu przez kandydata dokumentów potwierdzających spełnienie ustawowych wymogów certyfikat ważny na 3 lata wyda kandydatowi minister infrastruktury. Jego wydanie i przedłużenie zawsze będzie wymagało wniosku zainteresowanego. Gdy po upływie 3 lat certyfikat straci ważność, audytor będzie mógł go przedłużyć, przedstawiając potwierdzenie ukończenia szkolenia okresowego. W ten sposób przepisy zmuszą audytorów do stałego podnoszenia kwalifikacji zawodowych na szkoleniach okresowych, które trzeba będzie zaliczyć co najmniej raz na trzy lata. (…)


Dalsza część artykułu na stronach >>Gazety Prawnej<<

 

0 2090
Artykuły prasowe

Odcinki dróg międzynarodowych już niebawem będą poddawane szczegółowym audytom bezpieczeństwa ruchu drogowego i klasyfikacji odcinków dróg o dużej koncentracji wypadków. Na zarządców nałożone zostaną dodatkowe obowiązki związane z bezpieczeństwem. Takie zmiany przewiduje projekt nowelizacji ustawy o drogach publicznych przyjęty na wtorkowym posiedzeniu rządu.


Priorytetem będzie ustalenie najbardziej niebezpiecznych miejsc na drodze, tzw. czarnych punktów. Ich ustalenie pozwoli skontrolować najbardziej kolizyjne miejsca pod kątem ewentualnych błędów projektowych czy też błędów w organizacji ruchu. Temu będą służyły audyty drogowe. Zarządcy dróg będą mieli obowiązek przeprowadzania okresowych kontroli dróg: ich stanu ze szczególnym uwzględnieniem ich wpływu na stan bezpieczeństwa ruchu drogowego.


Zaostrzone zostaną wymagania związane z budową i przebudową dróg. Przed wydaniem decyzji o pozwoleniu na budowę lub zgłoszeniem przebudowy drogi zarządca powinien przeprowadzić audyt bezpieczeństwa ruchu drogowego. Potem przed oddaniem do użytkowania drogi znów konieczny będzie audyt.


Policja sporządzi sprawozdanie z każdego wypadku drogowego ze śmiertelnym skutkiem, który wydarzył się w transeuropejskiej sieci drogowej. Przekaże je Krajowej Radzie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w formie sprawozdania za poprzedni rok.


Audytorem dróg zostanie ten, kto ukończy specjalne szkolenie i zda egzamin na audytora. Będzie on musiał również mieć ważny certyfikat, który wyda minister infrastruktury na 3 lata. Audytor będzie musiał stale podnosić kwalifikacje zawodowe podczas szkoleń, w których ma uczestniczyć co najmniej raz na trzy lata. (…)


Dalsza część artykułu na stronach >>Gazety Prawnej<<

 

0 2092
Artykuły prasowe

Czy można powiedzieć, że to brak zarządzania ryzykiem, albo niedostatecznie dobre zarządzanie ryzykiem, jest przyczyną ostatniego kryzysu finansowego? I czy może Pan powiedzieć z perspektywy eksperta od zarządzania ryzykiem co trzeba zrobić, by uniknąć kolejnego kryzysu?


James Lam: Oczywiście. Uważam, że porażka w zakresie zarządzania ryzykiem była główną przyczyną kryzysu. Były za nią odpowiedzialne najróżniejsze podmioty: konsumenci kupujący domy na kredyt, instytucje nadzorcze, inwestorzy, agencje ratingowe, firmy finansowe.


Co trzeba zrobić, by uniknąć kolejnego kryzysu?


Firmy muszą poprawić efektywność zarządzania ryzykiem w skali całego przedsiębiorstwa. Najpierw muszą zrozumieć, jaki ogólny profil ma ich ryzyko ogólnobiznesowe, a jaki ryzyko finansowe czy operacyjne. I jakie są zależności pomiędzy tymi rodzajami ryzyka. Biznes musi dopasować się do ogólnych ram zarządzania ryzykiem gospodarczym.


Jak to powinno wyglądać na poziomie firm?


Generalnie jest potrzeba silniejszego i bardziej świadomego zarządzania przedsiębiorstwem. I to na całym świecie. A także potrzeba pojawienia się ekspertów od zarządzania ryzykiem we władzach przedsiębiorstw. Poza tym inwestorzy I firmy muszą przyjąć do świadomości fakt, że istnieją mało prawdopodobne, ale niesamowicie szkodliwe, rodzaje ryzyka, zwane „czarnymi łabędziami”. By zminimalizować szansę na ich pojawienie się, powinno zostać ograniczone stosowanie narzędzia zwanego dźwignią finansową. Płynność firm, a szczególnie banków, powinna być stale monitorowana.


A więc potrzebna jest szczególna dbałość o odpowiedni poziom funduszy własnych.


Badania i praktyka wskazują, że najlepszym momentem na dokapitalizowanie firmy jest okres przed kryzysem. Gdy on już trwa, jest już za późno. Dlatego firmy powinny podnosić kapitały w okresach prosperity, albo tuż na początku kryzysu. Powinny podnosić kapitały teraz – nie czekając, aż nadejdzie kolejny kryzys.


Jakich zagrożeń można starać się unikać na poziomie zarządzania firmą?


Większą rolę powinni odgrywać członkowie rad nadzorczych. Zadawanie zarządowi trudnych pytań z zakresu zarządzania ryzykiem powinno pomóc w definiowaniu niebezpieczeństw, na jakie narażone jest przedsiębiorstwo.


Dalsza część artykułu na stronach >>www.rp.pl